DRODZY CZYTELNICY I CZYTELNICZKI!
Zaniedbałam Was sromotnie i z tego tytułu należy się przecie jakieś słowo wyjaśnienia. Bo jakże to? Blog hulał jak Halny na tatrzańskich szlakach, a teraz wielkie milczenie? Zapaść? Impas? A Wy tu wiernie - dziękuję, kłaniam się - zaglądacie i jeszcze się nie zdarzył dzień z nieobecnością Waszą, mimo przedłużającej się nieobecności mojej.
Jest tak: me jedyne cokolwiek widzące oko zbuntowało się i odmówiło współpracy. Nie ostatecznie, ale na tyle wrednie, że muszę od nowa nauczyć się czytać i pisać z tym, co mi przed nim powiewa. Otóż, Drodzy Moi, dopadła mnie starcza przypadłość. Starcza, bo dotyka najczęściej osoby, w dziewiątą dekadę życia wkraczające. Pomyliła się i mnie łupnęła gwałtowanie. I nie będzie lepiej. Oby nie było gorzej.
Nie odchodźcie stąd. Ja tu przyjdę. Wrócę. I będę pojawiać się tak często, jak mi oko pozwoli. Z pewnością nie będzie już ciszy tak głębokiej jak w tygodniach minionych.
Zbieram się. Dźwigam. W garść biorę. Nie jestem już recenzentką Wydawnictwa ZNAK, bo byłabym recenzentką zawodną. Jestem recenzentką przygodną.
Pięknej wiosny Wam życzę.
Eudaimonia
Życzę dużo zdrowia. Wypoczywaj i wracaj :)
OdpowiedzUsuńmy tu poczekamy ile trzeba...zdrowiej Kochana:*
OdpowiedzUsuńPamiętaj, Joasiu, "wolniej pójdziesz-dalej pójdziesz", jak mawiał mój Tata :) Niech oko odpoczywa tyle, ile trzeba. Buziaki!!! :*
OdpowiedzUsuńDziękuję Wam za życzliwość i obecność.
OdpowiedzUsuń