piątek, 30 stycznia 2015

EWA NOWACKA "MAŁGOSIA CONTRA MAŁGOSIA"




"Małgosia contra Małgosia" należy do książek, które zawsze czyta się z przyjemnością i z przyjemnością odkrywa nowe sensy, nowe rozpoznania, nowe odcienie zdarzeń.

Małgosia irytuje. Dziecięco naiwna. Kapryśna i egotyczna. Wychuchana nastolatka o błyskotliwej inteligencji i mizernej wiedzy. Megalomanka o wybujałych aspiracjach.

Małgosia zdumiewa. Hartem ducha i brakiem pokory, która naraża na niebezpieczeństwa, ale może także ocalić życie. Własne i cudze. Na pewno może ocalić biografię.

Małgosia zachwyca. Otwartością i trudnym dla nastoletniej dziewczynki krytycyzmem wobec własnych poczynań. Zdolnością weryfikacji odbicia w lustrze i odbicia w ludzkich oczach.

Rzucona przez czas do odległej epoki, umieszczona w niej bez ostrzeżenia, boleśnie zderza się z klimatem doby, o której posiada nader skąpą - i wypaczoną - wiedzę. Walczy ze sobą, walczy z obyczajowością epoki, walczy z tradycją. O godność. O prawo stanowienia o sobie. Walczy nie dla siebie, bo okazuje się, że potrafi wydostać się z objęć bezwzględnego "ja".

Koloryt siedemnastowiecznej Polski. Zapachy i smaki. Obyczaje i szlachecka codzienność. Pieniactwo i zahukanie. Kontrasty. Melodramaty panieńskie. I dramaty. Wszystko w najżywszych barwach, dotykalne, intensywne.

Małgosia się zmienia. Jej metamorfoza jest piękna, motyla. Małgosia rozkwita. Odkrywa siebie. Odsłania prawdę o sobie.

Powieść uniwersalna. Wybitna adekwatnością z każdym czasem. Zawsze modna. Zawsze potrzebna. Zawsze ważna.






2 komentarze:

  1. Czytałam daaawno, ale z przyjemnością wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Joasiu, ja teraz odświeżałam z myślą o Miszy.

    OdpowiedzUsuń