poniedziałek, 9 lutego 2015

AGNIESZKA CHYLIŃSKA "LABIRYNT LUKRECJI"






„Labirynt Lukrecji” to książka niezwykła. Książka, będąca absolutnym fenomenem na mapie literatury tworzonej z myślą o dzieciach. W dobie eskalacji bylejakości, w dobie wynoszenia na piedestał utworów miernych, tandetnych, odpustowych zgoła, „Labirynt” lśni jak diament. Można ją śmiało ustawić na półce obok genialnego „Mojego drzewka pomarańczowego” Vesconcelosa. To książka noblowskiej miary.

Warunkiem trafnego rozpoznania wartości „Labiryntu Lukrecji” jest lektura pozbawiona odniesień do osoby i biografii Autorki. Agnieszka Chylińska jako artystka i jako człowiek może budzić skrajne odczucia. Ze szkodą dla dokonań literackich byłoby stygmatyzowanie lektury emocjami, które wzbudza Autorka.

Czytam „Labirynt” jako osobną jakość. Zachwycam się każdym słowem. Lapidarny, czysty, staranny język. Klarowność myśli. Wyrazistość postaci. Mistrzowskie oddanie bogactwa wewnętrznego świata Lukrecji. Objawienie mocy, jaką dysponuje dziecko, chcące zmienić świat tak, by odzyskał utraconą w codzienności spoistość i głębię.

Lukrecja widzi wszystko. Ogarnia każdy szczegół teraźniejszości. Analizuje ludzi, ich losy, świat na zewnątrz kamienicy, świat w każdym z jej mieszkań. Nie ma rzeczy nieistotnych. Wszystko się przydaje, bo wszystko może posłużyć sanacji indywidualnych biografii. Lukrecja zauważa, że nie zdoła uładzić świata mówiąc o tym, co dostrzega. Nie może opowiedzieć o swoich wrażeniach, o swoich intuicjach, bo nikt nie słyszy jej słów. Nikt nie chce słyszeć. Ludzie zamknięci w komórkach własnych dramatów, rzadko szczęść, nie usłyszą dziecka nawet, jeśli to dziecko WIE, nawet jeśli to dziecko przynosi światło, za którym warto podążyć.

Toteż Lukrecja milknie. Lukrecja wycofuje się do wewnętrznego azylu. W śnionym labiryncie znajduje listy-podpowiedzi, lampki przewodnie. Dzięki temu, w upartym milczeniu rozpoczyna samotną walkę o piękno, prawdę i miłość. Milczeniem, które nagle wszyscy chcą zrozumieć, otwiera zamknięte drzwi, wyważa skostniałe poglądy, rozbija mury narosłe wokół serc. Budzi z letargu wszystkich wokół siebie. Rodzice zwalniają, przypominają sobie, że mają Córkę, że jest Babcia, którą się zaniedbało, bo wybrało się urazy i niezgodę zamiast miłości. Sąsiedzi reanimują własne, zaśniedziałe i przykurzone życia, pogubieni odnajdują ścieżki, samotni odnajdują drogę do innych samotnych.

Dopóki jesteśmy otwarci na mądrość dzieci, istnieje szansa dla zdewastowanego emocjonalnie świata.

5 komentarzy:

  1. Mamy pierwsza ksiazke Agnieszki. Musimy nadrobic zaleglosci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O "Zezi" też będzie. Nieco później.

      Usuń
  2. mam wszystkie ksiazki Agnieszki...przyznaję się bez bicia,ze czytałam je juz po dwa razy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mam wszystkie ksiazki Agnieszki...przyznaję się bez bicia,ze czytałam je juz po dwa razy :)

    OdpowiedzUsuń